GŁÓWNI SPONSORZY:

Remis jak porażka!

8 sierpnia 2020

Słaba pierwsza połowa, mnóstwo dramaturgii w drugiej i niewykorzystana szansa na trzy punkty. Sokół choć bardzo chciał dziś wygrać tylko zremisował z Pomorzaninem Toruń 1-1.

O pierwszej połowie trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Zawodnicy obu drużyn tylko próbowali biegać za piłką, jednak sobotni upał w dużej mierze im to uniemożliwiał. Sokół miał tylko dwie okazje strzeleckie, a goście jedną z tą różnicą, że to Pomorzanin swoją wykorzystał.

W 25 minucie Norbert Grzelak postraszył płaskim strzałem zza pola karnego. Zaskoczony bramkarz Pomorzanina wybił futbolówkę przed siebie do której doskoczył Zagdański, jednak obrońcy przyjezdnych zdołali zblokować jego strzał. Napastnik Sokoła dwie minuty później w podobnej akcji próbował dobijać piłkę, jednak tym razem po kąśliwym strzale Adriana Ligienzy.

Goście jedyną swoją okazję mieli pod koniec pierwszej połowy i zrobili to czego przez długie minuty Sokół nie potrafił. Trafili do siatki. Szczęśliwym zdobywcą gola okazał się Japończyk Masato Hayashi.

Krótko po przerwie boisko z powodu urazu musiał opuścić Konrad Kobylarek. W jego miejsce pojawił się Olaf Wójtowicz. Obrońca Sokoła na tyle dobrze prezentował się na lewej stronie, że pozostali koledzy bardzo często korzystali z jego szybkości i zwinności.

Kluczowa dla przebiegu meczu akcja miała miejsce w 49 minucie. Rafał Więckowski sfaulował w polu karnym Zagdańskiego za co otrzymał czerwoną kartkę, a jego zespół musiał kończyć mecz w dziesiątkę. Sędzia podyktował rzut karny do którego podszedł Norbert Grzelak. Kapitan Sokoła nie wytrzymał jednak napięcia i do siatki nie trafił. Sytuację po wybronionej jedenastce próbował ratować Tomasz Koziorowski, ale trafił w spojenie słupka z poprzeczką.

Wyrównanie dla Sokoła przyszło w 54 minucie. W zamieszaniu w polu karnym futbolówkę do siatki Pomorzanina wbił Adrian Kaliszan, ale sytuacja była bardzo niejasna i sędziowie jeszcze po meczu weryfikowali kto był strzelcem gola. Ostatecznie bramka została zaprotokołowana jako samobójcza.

Do końca meczu Sokół dwoił się i troił, by zdobyć choćby jednego gola zapewniającego trzy punkty. Próbował z przewrotki Piceluk i ponownie Grzelak. Brakował jednak dokładnej gry w środku skąd trafiłoby prostopadłe podanie otwierające drogę do bramki. Zamiast tego było mnóstwo dośrodkowań, które rośli obrońcy Pomorzanina bardzo szybko przecinali.

Remis Sokoła nie zadowolił. Jeden zdobyty punkt trzeba traktować w kategorii dwóch straconych tym bardziej, że w najbliższej kolejce kleczewianie zagrają na wyjeździe z Bałtykiem Gdynia, który wygrał dwa pierwsze mecze nowego sezonu.

Sokół Kleczew – Pomorzanin Toruń 1-1 (0-1)

Sokół: Hubert Świtalski – Konrad Kobylarek (49’ Olaf Wójtowicz), Dawid Śnieg, Adrian Kaliszan, Szymon Bartosik, Maciej Adamczewski, Norbert Grzelak, Mateusz Roszak (69’ Paweł Piceluk), Tomasz Koziorowski, Adrian Ligienza, Łukasz Zagdański (86’ Mateusz Majer)